- Haloooooo - krzyczałem
Głuche echo odpowiadało.
Na ścianie zobaczyłem znak. Podszłem bliżej i zeskrobałem ziemię. Powoli ze zrozumieniem
poczytałem znaki. Nagle na moim ciele pojawiły się tę znaki. Zacząłem stawać dęba i wariować. Przed mną ukazał się ducha a raczej klacz duch. Wystraszyłem się. Była jakaś skaro-kasztanowata czy coś. Miała miecz z kapiącymi łzami. Jak najszybciej chciałem uciekać. Wyleciałem z jaskini i chciałem się zwierzyć Tiarze bo napewno mnie zrozumie.
Po drodze na góry mgliste spotkałem Tiare.
- Cześć - kryknąłem
- Hej !
- Szukałem cię - powiedziałem z uśmiechem
- Mnie! - powiedziała klacz i zarumieniła się.
- Tak musze ci coś powiedzieć.
- Słucham- powiedziała i popatrzyła się na mnie.
- Leciałem sobie nad morzem no i zobaczyłem jaskinie wleciałem do niej.
- Czy ona była koło klifu ? - zapytała
- Tak skąd wiedziałaś - dziwnie się na nią popatrzyłem
- Też w niej byłam. No dobra opowiadaj.
- No więc zobaczyłem znaki na niej i poczytałem je. Potem się na mnie pojawiły zacząłem wariować. Ujrzałem ducha tą jak jej tam na imie Paradise.
- Ciekawe i co dale ? - patrzyła na mnie z zaciekawieniem
- Chciałem jak najszybciej uciekać i wyleciałem z niej. Pomyślałem , że rozmowa z tobą pomoże.
Chodziliśmy jeszcze po górach i zasnęłiśmy przy ognisku.
Zaliczone!
Nagrody w sklepie c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz