- Ktoś pewnie wszedł przez okno.. pamiętam tylko znajome rżenie i dotyk konia a potem... to na pewno nie był dotyk KONIA. Takie coś było gdy byliśmy u ludzi...
- Hermiona Granger!
- Albo Draco Malfoy.
-CO?! - krzyknąłem, ale Tikani nie zareagowała
- Co któryś z nich miałby tu chcieć? a zwłaszcza ode mnie? - zdziwiła się.
- Nie wiem.
- Coś mnie pociągnęło za nogę, teraz cała mnie boli.. Tak samo brzuch. To musiał być ktoś silny.
- Malfoy.. - szepnąłem. - Nie mogę cię tu zostawić żeby to się nie powtórzyło. Idziesz ze mną?
- Gdzie?
- No do Malfoy'a to jego sprawka tak?!
- Skąd wiesz, że Draco jest człowiekiem? - zapytała
- Sama mi o tym przed chwilą powiedziałaś "face palm"
- Nie miałam mówić..
- fajnie, że masz przede mną tajemnice. - poczułem się jak obcy
- To nie tak. - zaczęła się tłumaczyć
- To co? Idziesz? Nie zostawię cię tu.
<Tikani?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz