Strony

niedziela, 4 stycznia 2015

Od Foxtrotta CD. Tikani

- Nie, wiesz.. będę się zbierać - uśmiechnąłem się.
- proszę.. - klacz spojrzała na mnie źrebięcym wzrokiem
- Nie chcę być nachalny, czy natrętny ..
- Nie będziesz
- Skoro chcesz.. - byłem strasznie zmęczony, a po klaczy nie było tego widać. Tikani położyła się na swoim miejscu, ja położyłem się na podłodze jak przystało na Dżentelmena.  Rano gdy się obudziłem nie na miejscu gdzie była Tikani nie było żywego ducha.
- Zerwałem się natychmiast na równe nogi. Okazało się, że klacz leżała obok mnie. Zdziwiłem się nie co ale okey. Przyniosłem śniadanie. Wtem klacz się obudziła.
Dzień dobry skarbie. - odezwałem się i pocałowałem ją w czoło.

<Tikani?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz