Ta polana była... no cóż, trochę za słodka jak na mnie, ale to nic. Przystanąłem na chwilę. Lola poszła na środek i tam legła. Przechyliłem łeb zaciekawiony co robi. Zaczęła się śmiać a potem zawołała mnie do siebie. Idąc potknąłem się o jej nogę i runąłem jak kłoda. - Mamy tu niezdarę - zaśmiała się. - Bardzo śmieszne. - Prawda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz