- Tikani wszystko dobrze?- spytał
- Chyba nie za bardzo- odparłam i zaraz potem złapał mnie mocny skurcz.
- Polecę po medyka- powiedział już przy wyjściu z jaskini
- Nie Fox. Dam radę. Zostań- powiedziałam i wtedy się zaczęło
Poród był męczący, ale po pól godzinie źrebak był już na świecie.
- Witaj Black Fire- powiedziałam pół szeptem, a źrebak popatrzył na mnie
Potem wstał na nogi, a ja zaczęłam karmić.
Spojrzeliśmy z Fox'em po sobie. Byłam szczęśliwa.
< Fox? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz