-Chyba się nie fochasz? - zapytał. posłałam mu minę w stylu „ -.- ”gdy zobaczyłam jego skruszoną minę zaczęłam: - po prostu ty tego nie przeżywasz tak mocno jak ja. Nie miałeś jej DOSŁOWNIE w sobie... - zniżyłam głowę. po policzku spłynęła mi pojedyncza łza. Potem kolejna i kolejna. - hej. Nie płacz. NIE jestem takim tyranem. - zaśmiał się ogier delikatnie podnosząc moją głowę chwytając za brodę i poprawiając niesforną grzywkę opadającą na oczy. - kocham cię Margaux - Ja ciebie też. - uśmiechnęłam się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz