Strony

sobota, 10 stycznia 2015

Od Fallen Ember - CD. Fall'a

  Uśmiechnęłam się. Ogier odwzajemnił uśmiech, po czym wstał, objął mnie skrzydłem i razem padliśmy na łóżko. Pocałował mnie, a ja jego. Tkwiliśmy chwilę w swoich objęciach, a potem... No cóż, potem zrobiliśmy t o. T o, co jest odwieczną tajemnicą, t o, o czym szepczą między sobą klacze. T o było niesamowite. Niekończąca się seria pocałunków i objęć, uderzająca znienacka fala gorąca. Było wspaniale.

* Rano *

Obudziłam się później niż zwykle, dlatego ciągle było ciemno, choć zbliżała się ósma. Zamiast wstać najszybciej jak potrafię i gnać nad urwisko, żeby wznieść Słońce, ja tylko patrzę. Patrzę na zdobiony strop jaskini, zastanawiając się, jak powstał. Z rozmyślań wyrwał mnie przeszywający ból w okolicach słabizny. Jęknęłam, a potem wstałam i rzuciłam przelotne spojrzenie na drzemiącego Fall'a. Poszłam do toalety i zwymiotowałam. Kiedy wróciłam, Fall już na mnie czekał. Zobaczył, jak cierpię i chwycił mnie w objęcia. Skrzywiłam się.
- W zdrowiu i w chorobie, pamiętasz? - pocałował mnie czule w czoło.
- Ciąża to nie cho... - zamarłam na dźwięk swojego głosu. C i ą ż a. Ni stąd, ni zowąd załkałam. Byłam przerażona, bo powróciły do mnie wspomnienia z poprzedniej ciąży. Do porodu nawet nie doszło. Płakałam w objęciach mojego ukochanego jakiś czas. Trudno, nawet go nie liczyłam. Pierwszy raz w życiu czułam, jak bardzo słaba i niewielka jestem w porównaniu do tego wielkiego świata. Nie dam rady. Co ja najlepszego zrobiłam?
- Zrobiłaś to, co należy. - powiedział ogier, czytając w moich myślach. Przytulił mnie mocniej do siebie. - Jako jednostka jesteśmy słabi, ale kiedy połączymy się w jedno; jesteśmy już więksi. A kiedy dołączy źrebak... Będziemy mogli stawiać czoła temu wielkiemu światu. - uśmiechnął się. - Nareszcie ten cham będzie miał godnego przeciwnika.

* Później *

  Po namowach Fall'a, udałam się do Freyi, żeby poprosić ją o zioła niezbędne do prawidłowego rozwoju płodu. Klacz aż podskoczyła z radości na tę nowinę.
- Och, Ember, gratuluję! - rzekła, obejmując mnie. - Poczekaj moment, to skoczę do ogrodu po trochę gryki, głogu i nagietków. Dodam do tego mchu islandzkiego i zrobię ci napar. Powinnaś go pić trzy razy dziennie, mniej więcej co cztery godziny, aż się skończy. - klacz wyszła, i wróciła tak szybko, że nawet nie zauważyłam, że była na zewnątrz. - Proszę bardzo - powiedziała, podając mi zielono-pomarańczowy napar w dużym, skórzanym bukłaku.
- Dziękuję, Freyo, co ja bym bez ciebie zrobiła!
Wróciłam do domu, i napiłam się pierwszej porcji naparu. Fall opiekował się mną przez cały ten czas.

< koniec c; >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz