Rano postanowiłem zobaczyć, co u Remusa, mojego smoka. Była to wyprawa na pustynię, gdzie Remusik miał jamę. Zatem spakowałem do torby wszystko co potrzebne i zarzuciłem ją sobie na grzbiet. Kiedy dotarłem na tereny pustyni, rozejrzałem się i po chwili ujrzałem małą jamę, która należy do Remusa. Więc podszedłem do niej i wskoczyłem tam. Pierwszą rzeczą jaką ujrzałem, była skorupka jajka - oznaczało to, że smok się wykluł. Powoli zacząłem podchodzić w głąb piaskowej jaskini. Nagle ze świstem przemknął obok mnie...Remus. Nagle przysiadł na kamieniu i zaczął się mi przyglądać - był rdzawy, tak jak jego jajko (choć teraz tylko jego kawałki), jego grzbiet, ogon i czubek głowy wyły usiane kolcami, a jego ogon zakończony był czymś w rodzaju płetwy w kształcie płomyka. Spojrzał mi w oczy, po czym jego wzrok skierował się na torbę z jedzeniem - dopiero teraz przypomniałem sobie, że mam ją na sobie. Zatem odpiąłem klamrę, po czym skórzany pakunek opadł na piasek. Remi jak strzała podleciał do niej i zaczął myszkować - wydobył z niej wiele pokarmów, jednak nagle wyciągnął głowę i jakby się uśmiechnął, po czym znów jego głowa zanurkowała w poszukiwaniach - położyłem się na ziemi i patrzyłem - nagle rdzawy łeb smoczka wynurzył się z Czarnymi Grzybami w pysku. Spojrzał na mnie, po czym jednym kłapnięciem je zjadł. Chwilę po tym podszedł do mnie i wypluł przede mną jeden kapelusik grzyba. Spojrzałem raz na Remusa i raz na grzyba. Westchnąłem, po czym odsunąłem kapelusz w stronę Remusa, po czym powiedziałem:
- Nie jestem głodny, możesz to zjeść.
Smok podszedł więc ponownie do mnie i "chapnął" kapelusz. Chwilę później zwinął się w kłębek u mojego boku, po czym usłyszałem ciche "Ram-seś"
< CDN. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz