Oczy mi się zeszkliły, a po policzku spłynęła mi łza . Wybiegając z jaskini Margaux zaczęłam szlochać . Biegłam przed siebie wymijając wszystkie konie , które napotkałam po drodze . Wpadłam jak strzała do swojej jaskini . Pysk włożyłam pod skrzydło i płakałam . Nagle przed jaskinią zauważyłam smukłą sylwetkę . Stała tam z głupkowatym uśmiechem . - Czerpiesz z tego radość, że doprowadzasz mnie do łez - wbuchnęłam - Jesteś potorem - krzyknęłam jej w twarz i się rozpłakałam . - ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz