Strony

niedziela, 4 stycznia 2015

Od Milliete - Quest "Pogoń za źrebakami"

Rano jak codzień wstałam przed wschodem Słońca . Wstałam rozprostwałam skrzydła i ruszyłam w stronę wodospadu . Wykąpałam się w krystalicznie czystej wodzie . Następnie napiłam się świeżej wody z jeziora i postanowiłam pójść na spacer do lasu Kaskady . Mijało mnie wiele zbłąkanych dusz wilków, które były poranione, a niektóre nawet bez łapy czy oka .Ten widok jakoś mnie nie zniechęcił do dalszej wędrówki . Przeszłam obok wielkiego dębu i skręciłam w prawo . Szłam przez jakiś czas wzdłuż kamienistego strumienia , w którym woda dzielnie przebijała się przez tamy bobrów . Wyszłam na łąkę, która cała była oblana Słońcem. Na początku trochę mnie oślepiło i zobaczyłam czarne plamki przed oczami, ale po chwili to minęło. Na środku wielkiej łąki stykającej się z Lasem Kaskady i Oceanem Nieba i Ziemi stała klacz ze swoimi pięcioma źrebakami . Klacz była lekkiej budowy, trochę chuda, ale dobrze zdudowana . Była izabelowata . Jedno z jej źrebiąt, a najprawdopodobniej najstarsze, było kasztanowate . Drugi z jej potomstwa, ciut młodszy, był siwy . Trzeci źrebak był jasnokasztanowaty, czwarty był gniady, a piąty był maści karej .
- Boże, jak można mieć aż tyle bachorów - myślałam w cieniu drzew .
Klacz mnie chyba zauważyła, bo mnie zawołała .
- Przepraszam, czy mogłabyś na chwilę podejść ? - zapytała
Leniwie wstałam z miejsca i powolnym krokiem udałam się do klaczy .
- A więc - mówiła - Mam do Ciebie pewną sprawę, czy mogłabyś na chwilę spojrzeć na moje źrebaki ? - zapytała
Nie czekała na moją odowiedź . Zawołała wszystkie źrebaki do siebie i mi je przedstawiła .
- To jest Nori, Alyssa, Taylor, Diren i Nike - powiedziała .
- Cześć - dodały wszystkie źrebaki niemal chórem .
- To ja Ciebie z nimi zostawiam i zaraz wracam - powiedziała uśmiechając się do mnie i odchodząc w stronę las .
Zostałam sama ze zgrają nierogarniętych bachorów .
- A więc co chcielibyście porobić ? - zapytałam próbując zrobić na nich dobre wrażenie .
- No nie wiem, może pobawimy się w chowanego? - zapytał sprytnie Nori .
- No dobra - powiedziałam po chwili namysłu - Zaczynam liczyć .
Tak liczyłam do dwudziestu .
- Szukam ! - krzyknęłam
Po źrebakach nie było ani śladu . Zaczęłam je szukać . Wszystkie znalazłam po paru minutach . Zebrały się w zwartą grupkę i jedno ze źrebiąt znów zaproponowało :
- Pobawmy się w berka .
Oczywiście się zgodziłam, bo co innego mogłam zrobić ?
Źrebaki rozbiegły się po całej polanie . Zaczęłam je gonić. Wszystki wbiegły do lasu, a tam miałam ograniczoną widoczność . Nigdzie ich nie mogłam zauważyć . Zaczęłam powoli panikować . Przeczesałam cały las .Nie było po nich ani żywego ducha .
- No super, zgubiłam źrebaki - mówiłam pod nosem - Teraz ta klacz na pewno mnie zabije .
Nagle obok mnie przebigło stado źrebaków wbiegających do Oceanu Nieba i Ziemi . Zaczęły się pluskać w wodzie .
- I jak ja mogę być na nie zła ? - powiedziałam uśmiechając się do siebie .
Krzyknęłam do nich, aby wyszły z wody, ponieważ ich mam idzie.Od razu się posłuchały .
Ich matka weszła na polanę, a źrebaki szybko do nej przygalopowały .
- Jesteście kochane -powiedziała matka czule do źrebaków - A tobie dziękuję za opiekę nad nimi - powiedziała uśmiechjąc się do mnie .
- Nie ma za co - poweidziałam i odwzajemniłam uśmiech .
Powoli zaczęłam wracać do mojej własnej, przytulnej jaskini .

Zaliczony!
 Nagrody w sklepie, a osobiście gratuluję wspaniałego użycia języka polskiego. Od siebie dodam do tych nagród jeszcze 5(p) c; Gratulację!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz