- Hej. Co robisz? - zapytała wiecznie szczęśliwa Margaux utrzymując się w powietrzu głową w dół zaraz przed moją twarzą. - Eee nic. - uśmiechnęłam się. Chciałam ją obejść ale zatarasowała mi drogę. - Chodź upieczemy babeczki! - Co? - zdziwiłam się, że koń wie co to BABECZKA. MUFFINKA. CIASTECZKO. czy jak to się nazywa. - Możesz stanąć na ziemię? Krew Ci napłynie do mózgu i trafisz do Aury. - Co?? A, tak. Jasne. - zachichotała klacz i stanęła na nogi,
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz