- Nie, nie nic- odparła klacz szybko
Po paru godzinach powoli zapadał zmierzch. A ja wybrałem idealne miejsce na zachód słońca. Z klifu było widać go idealnie.
- Ale pięknie- powiedziała klacz
- No- odparłem półszeptem
Po zachodzie słońca powoli zaczęło pojawiać się niebo ozdobione w gwiazdy. Położyliśmy się na trawie na plecach i podziwialiśmy, te małe błyszczące punkciki.
Nagle Margaux zaczęła:
-....
< Margaux? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz