Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Snowy Nox. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Snowy Nox. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2015

Od Nox CD Pacyfik

Przez to wszystko mało spałam i jakby to ująć, nie czułam się najlepiej. Kiedy zaspokoiłam pragnienie ruszyłam znaleźć jakieś ciche, spokojne miejsce żeby się wyspać.
- Gdzie idziesz?- zatrzymał mnie.
- Wyspać się- odparłam cicho, chociaż nie byłam pewna czy mnie usłyszał.
Westchnęłam i ruszyłam dalej, a raczej się powlokłam. Nie miałam siły złożyć skrzydeł, więc tylko sunęły po ziemi. Trochę zajęło mi znalezienie dobrego miejsca, ale ostatecznie udało się. Położyłam się w cieniu wielkiego drzewa. Jedyne co mnie denerwowało to to, że za skarby całego świata nie mogłam zasnąć.Przewróciłam nerwowo oczami.

<Pacyfik?>

czwartek, 19 lutego 2015

Od Nox CD Pacyfik

- Ehh, z resztą nie ważne. To nie twoja sprawa i nie powinieneś się w to mieszać- odparłam już poważniej.
- Ale mieszam i chcę wyjaśnień- powiedział wyczekująco na mnie patrząc.
- Jest to związane z moją traumą z dzieciństwa i nie lubię o tym rozmawiać, pasuje?- warknęłam i wstając odeszłam gdzieś dalej. Zawsze unikałam tego tematu i nigdy o nim nie rozmawiałam. Położyłam się znowu w najgłębszym mroku skulając w kłębek. Westchnęłam cicho kładąc głowę na ziemi i zamykając oczy.

<Pacyfik? U mnie też krucho>

środa, 18 lutego 2015

Od Nox CD Pacyfik

Powoli się ściemniało, więc trzeba było się gdzieś schować. Tak, czułam że to jedna z tych nocy. 
- Wybacz, ale muszę już iść...- powiedziałam cicho i przygotowałam skrzydła.
- Ale jak to? Może... Może mógłbym cię odprowadzić?- spytał.
- N-nie, muszę iść sama...- odparłam cicho z nutką smutku i wzbiłam się w powietrze.
Długo leciałam żeby znaleźć jakieś dobre miejsce. Po godzinie znalazłam jaskinię w górach. Na szczęście nikogo ani niczego tam nie było. Położyłam się skulając w kłębek i przykrywając w miarę skrzydłami. Za pomocą magii rozjaśniłam nieco jaskinię błękitnym płomyczkiem. Po moich policzkach spłynęły łzy. Dlaczego akurat mi się trafiło takie dzieciństwo? Przypomniał mi się chłód tamtej nocy, taki sam jak teraz. Mała, samotna, porzucona, niechciana... Usłyszałam trzepot skrzydeł. Nie były to skrzydła jakiegoś wielkiego ptaka ani tym podobne... Czyżby Pacyfik przyleciał tutaj za mną? Na zewnątrz wiał silny i zimny wiatr. Uniosłam nieco głowę i patrzyłam w stronę wyjścia. Gdzieś tam, powoli przybliżała się sylwetka pegaza. 

<Pacyfik?>

wtorek, 17 lutego 2015

Od Nox CD Pacyfik

W prawdzie miałam do roboty coś innego, ale zgodziłam się. Był praktycznie tej samej rasy co ja, gdyby nie ten róg który może chować. Oprowadził mnie po wielu terenach. 
- Nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś podobnego do mnie...- odparłam cicho po dłuższej chwili milczenia- W moich stronach nie tolerowano unipegów, przez co w młodym wieku zostałam porzucona...
- To smutne, współczuję ci- powiedział.
- Dzięki, chociaż to i tak nic nie zmienia. Poza tym, dlaczego zaprosiłeś mnie na spacer, mimo iż się nie znamy?- spojrzałam na niego.

<Pacyfik?>

sobota, 14 lutego 2015

Od Nox CD. Inferno

Od bardzo długiego czasu nie miałam w pysku nic tak dobrego jak to. Zazwyczaj tylko trawa, polne kwiaty i to co znalazłam w lesie.
- Chyba byłaś bardzo głodna...- odparł po chwili.
- Wybacz, ale tak własnie jest jeśli nie miało się nic, a zwłaszcza tak dobrego, w ustach od kilku dni. Wiesz, ciężko jest znaleźć jakiekolwiek jadalne rzeczy, a co dopiero znaleźć wodę...- westchnęłam, ale po chwili coś mi się przypomniało- Nie przeszkadza ci że jestem unipegiem?
- Nie, czemu?- spojrzał na mnie.
- Ehh, w moich stronach to było niedopuszczalne i dłuższy czas musiałam się ukrywać, a gdy się pokazałam zostałam porzucona. Miałam tylko 6 miesięcy, a już musiałam sama sobie radzić- odparłam smutno. Ten rozdział mojego życia nie był za wesoły. A tak w ogóle, czy ja kiedykolwiek miałam jakieś radosne chwile w swoim życiu? Chyba nie, cały czas pożerało mnie zmartwienie czy dam radę przeżyć kolejny dzień. Raczej nie miałam czasu na zabawy i cieszenie się...

<Inferno?>

piątek, 13 lutego 2015

Od Snowy Nox

Po jakimś czasie lotu znalazłam się znowu na nieznanych terenach. Niebo zakrywały ciemne chmury. Chyba będzie padać. Spojrzałam jeszcze raz w górę. Musiałam znaleźć jakieś schronienie. Jednak wokół mnie niczego nie było. Westchnęłam i zakryłam się w miarę skrzydłami. Długo wędrowałam przed siebie. Jednak to nic nie dawało. Szybko stałam się mokra. Po kilku godzinach byłam kompletnie wyczerpana. Padłam gdzieś pod drzewem i chyba straciłam przytomność. Gdy się obudziłam byłam w innym miejscu. Powoli otwierałam oczy, nie miałam siły nawet się podnieść. Zaczęłam mrugać żeby dokładnie sprawdzić miejsce w którym się znalazłam. W oddali dostrzegłam zarys końskiej sylwetki. kto był na tyle odważny żeby przywlec do siebie obcego konia?

<jakiś ogier zechciałby dokończyć?>