Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Aury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Od Aury. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2015

Od Aury CD Dalimi

- No nie wiem ... dodał powoli
- I zrobię to JA ! - powiedziałam i pognałam do jeziora , w którym były już nie źrebaki , ale same ryby
Wpatrywałam si w taflę wody widziałam tam moje zniekształcone oblicze , a potem drugiego konia - Dalimiego . Mówił coś , ale ja go nie słuchałam i myślałam o "wspaniałym" zabiegu . Prześwietlenie ? Dziwne ... Ale prawdziwe .
Dalimi wracając do naszego "azylu" potknął się o kamień i upadł na kolana . Możliwe , ze miał je zbite , albo zmiażdżone (tak , da się zmiażdżyć kolana) . Podbiegłam do niego i spanikowałam . Nie wiedziałam co robić . Pognałam do apteczki i wyciągnęłam ; watę , bandaże , wodę odkażającą , tasiemki z klejem i lód .
Odkaziłam kolana , zwilżyłam lodem , położyłam watę i zabandażowałam . Pomogłam mu wejść do domu i położyłam na kanapie . Okryłam ogiera kocem . Czuł się chyba źle . 

<Dalimi? Nie mam pomysłu i mam TBW>

wtorek, 17 lutego 2015

Od Aury do Tiary

Szłam po łące i kierowałam się w stronę Gorących Źródeł . Było spokojnie , słychać było śpiew pierwszych ptaków , a śnieg zaczynał topnieć . Czekam na wiosnę i widzę , że się doczekałam .
Gdy dotarłam do Gorących Źródeł zobaczyłam znajomy pysk - Tiarę . Stała i wpatrywała się w wodospad . Tam było ciepło i wilgotno . Tiara mnie słyszała , ale się nie odwracała . - Hej - powiedziałam niepewnie do klaczy
- Aura ? - zapytała
- Tak , to ja . Jeżeli mogę wiedzieć - czemu jesteś sama ? - spytałam klacz
- Wiesz , różnie się w życiu układa . To nie była bajka - mówiła nadal się nie odwracając
- Przecież Bravo pojawiał się i znikał . Ja od razu bym z tym skończyła - dodałam po chwili namysłu
- Ale ja go kochałam ! - załkała Tiara
- Ale on Ciebie nie . Niestety , ale trzeba się z tym pogodzić . Wiesz co ? Zapraszam na herbatę - do mnie . Dalimi się na pewno ucieszy ! - powiedziałam entuzjastycznie
- Dobra ... - odwróciła się klacz i poszła za mną
Szłyśmy kawałek aż do mojej jaskini pod lasem . Wpuściłam Tiarę do domu i wkroczyłam do kuchni . Zaparzyłam herbatę malinową . Rozsiadłyśmy się w fotelach i zaczęłyśmy rozmawiać :

-...
<Tiara?>

Od Aury CD Dalimi

Teraz była bardzo zmęczona . Kiedyś zdawało się to sporadycznie , a teraz prawie co dzień . Mam wątpliwości co do Dalimiego i zajmowania się dzieckiem . Nie rzucę go , ponieważ to moja prawdziwa miłość . Muszę z nim o tym porozmawiać ...
~Następnego ranka~
Dalimi wstał pierwszy i zrobił śniadanie . Gdy się obudziłam zobaczyłam , że w "salonie" stoi kołyska . Była jasno niebieska z białymi kropkami na materiale . Wyglądała pięknie . W szafce znalazłam dwie butelki ze smoczkiem i kubeczki z plastiku . Były tak małe i wyglądały tak słodki , że chciałam być dzieckiem , ale rozmowa to rozmowa . Poważna więc musi się odbyć .
- Dalimi . Wiem , że to trudne , ale musimy porozmawiać o zajmowaniem się źrebakiem . Jest to ważne ponieważ nie jestem pewna czy Ty jesteś na to gotowy . I dziękuje z kołyskę i akcesoria . Wyglądają tak słodko ... - mówiłam powoli i zrozumiale
- Ja tez tego nie wiem . Muszę się przekonać na własnej skórze . Damy radę we dwoje - zapewniam - mówił i uśmiechnął się
- Na pewno ? - spytałam ponownie 

<Dalimi? Dupne i krótkie , ale jest XD>

niedziela, 15 lutego 2015

Od Aury CD Dalimi

- A może wykopie go twój smoczek ? - spytał figlarnym głosem
Spiorunowałam go spojrzeniem . Właśnie tak . Sami i wielka jaskinia gdzie ona ledwo kopie metrowe doły !
Następnego dnia postanowiłam pójść na spacer przy Oceanie Nieba i Ziemi . Poszłam tam z Dalimim , a Samithrą zostawiała za nami szlaczek . Tak szlaczek . Zygzaczek z wykopanej ziemi .
Spacer odbył się pomyślnie . Przed południem byliśmy w naszej "norce" . Zaczęłam gotować obiad . Dalimi tylko nade mną czekał i musiał wszystkiego (dosłownie) spróbować . Tu kopytko , tam kopytko i połowa sosu marchewkowego znikła . Cały Dalimi w kuchni .
Po obiedzie Dalimi poszedł do miasta po jedzenie na jutro . Wtedy zaczęłam coś rysować . Jakieś konie bez pysków . Można powiedzieć , że rysowałam źrebaki w moim wyobrażeniu . Wszystkie były inne i coraz to bardziej niewyobrażalne .

***

Rankiem wstałam i poszłam do Loli .
- O , hej Vusser ! Jest tu może Lola ? - zapytałam
- Tak jest , ale i ona nie czuje się najlepiej , Nie , że Cię wyganiam , ale pójdź do Anguy - odpowiedział i poszedł do chorej Loli
Biegłam przez las aż dotarłam do jaskini Anguy .
- Angua , Angua ! Jesteś tam ? - dobijałam się do drzwi
Otworzyła klacz .
- Jestem , jestem - zaśmiała się serdecznie - co Cię do mnie sprowadza ?
- Brzuch . To na 100% ciąża , ale mogłabyś mi zrobić wstępne badania ? Jeżeli będzie trzeba poasystuję Ci - powiedziałam
- Wchodź i siadaj na kanapie - zobaczymy co u źrebaka - dodała
Nagle przyszedł Dalimi i pwiedział :

<Dalimi ? Jest wena - HURRA !>

sobota, 14 lutego 2015

Od Aury do Dalima

Chodziłam po podwórku (przed domem) od samego rana . Widziałam wschód Słońca i parę gwiazdek . Wygasły . Nadal miałam do siebie wyrzuty sumienia i w ogóle . Chodziło o źrebię . Może trochę przesadzam , ale nie wiem kiedy się pozbieram ...
Wyszedł Dalimi i powiedział :
- Co tu robisz , kochanie ? - spytał .
- Wiesz ... Rozmyślam i patrzę na gwiazdy , a właściwie już na nie nie patrzę . Wschód słońca . Piękny , prawda ? - mówiłam przyciszonym głosem .
- Nadal się smucisz ? - usiadł obok mnie - Damy radę we dwoje , albo postaramy się po raz kolejny . Wiesz , że to mi sprawi przyjemność ?
Ogier pocałował mnie w pysk i przysunął się bliżej . Rozpromieniłam się i zaczęliśmy się obściskiwać . Nagle (jak to zawsze) pojawił się koń - tym razem Demoo . Odszedł "cichaczem" i już go więcej nie widziałam .

***

Na dworze siedzieliśmy do wieczora . Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym za jednym razem . Oczywiście wszystko było o nas i poznaliśmy się jeszcze lepiej . Dalimi mówił jak to uratowała go bogini . Teraz cieszył się , że jednak żyje . Cieszył się , że poznał mnie , a ja widziałam , że to prawdziwa miłość . Ja też go kocham ponad życie .
W końcu Dalimi zaproponował :
- Wiem , że tego pragniesz , ale zapytam jeszcze raz - chcesz rozszerzyć naszą "rodzinę" ?
Kochał mnie na serio . To pytanie zaparło mi dech w piersiach . W końcu odpowiedziałam :
- Tak ! - wpadłam mu w kopyta i rozpłakałam się ze szczęścia .
Poszliśmy do chatki i - wolę nie mówić ... Ale było pięknie . Mo że będzie źrebak ?

< Dalimi? >

czwartek, 5 lutego 2015

Od Aury- Niespodzianka cz.2

Piękny ranek zapukał do mego okna . Dzień zapowiadał się pięknie - to było możliwe lecz nie pewne . Jednak ranek był piękny . 
Gdy Dalimi spał cichcem wyszłam z domy na polanę , tę samą polanę , na której poznałam elficę Lenę . Dziś jej nie było . Był tam smok . Straszliwy Smok Śmierci . Pewnie przyszedł nawiedzać duchy zmarłych , na przykład Adelajdy tak bardzo podobnej do mnie . Smok wyglądał mianowicie tak :
Plik:Śmierć - Wariant 22 - Stadium 5.png
Bałam się wyjść na polanę . Taka ja , zakompleksiona , na dorosłego potężnego smoka ? Nie , nie dałabym rady temu stworzeniu powstałemu przez Caruso . 
Smok rozglądał się w poszukiwaniu dusz . Mam nadzieję , że nie przyjdzie do mnie . W nocy są jeszcze straszniejsze . 
Obeszłam smoka w najcichszej ciszy . Szłam laskiem nieopodal , w którym natknęłam się na trzy , wielkie jaja smocze . To pewnie była samica . Musiała czymś wykarmić małe brzydale po wykluciu . Starałam się nie krzyczeć , ale to było silniejsze ode mnie - takie instynktowne . Ryknęłam i pognałam w głąb lasu . 
Gdy zatrzymałam się za kamieniem wielkości rocznego konia obejrzałam się do tyłu . Słyszałam tylko kroki i krzyki zezłoszczonej smoczycy . Szukała mnie przy swoich jajach . Tylko tam . Czyli nawet smoki śmierci mają uczucia i kochają ... 
Szłam zaniepokojona . Gdzie ? Sama nie wiem . Jak najdalej od smoków . Lub na koniec świata i jeszcze dalej . 
Nadal nie zapomniałam o źrebięciu , a raczej o jego ... zwłokach . Miałam cały czas w głowie myśl o nim i jego przyjściu na świat . Teraz radosne barwy wyblakły i schowały się w głębi mojej duszy . Rana nie dawała mi normalnie funkcjonować , była bardzo bolesna gdy się ją dotykało i przywoływała złe wspomnienia . Nigdy tego ni zapomnę , chociażby dla tego że ponad połowa klaczy , które znalazły swoją drugą połówkę są w ciąży . Nie zabraniam tego , ale mnie to boli . 
Przetaczając te wszystkie myśli przez głowę stałam przy kamieniu , o którym wspominałam wcześniej . Nie zauważyłam nawet gdy zaczęła nade mną sapać smoczyca . Obróciłam po woli głowę i zobaczyłam białe oczy bez dna . Były puste i złowrogie . Jej pysk to nie było nic innego niż gołe mięso - stęchlizna . Takie same były jej nogi i połowa ciała . Jej skrzydła były jak orle , ale o wiele ... straszniejsze niż ptasie . Wycofywałam się po woli , a samica szła za mną . Była poirytowana moim "towarzystwem" . 
Gdy usłyszała jakiś szmer odwróciła wzrok , a ja uciekłam w gęstwinę . Nie mogła tam dojść i wróciła na polanę .
Odetchnęłam z ulgą i wyszłam na łąkę , która była okupowana przez elfy . Miały tam swoje konie i psy gończe . Jeden z (chyba) myśliwych zawołał :
- Jednorożec ! Łapać zwierzę ! 
Nagle z namiotów powychodzili uskrzydleni mężczyźni z linami . Zaczęli mnie gonić i łapać na lasso . Nie dałam się . Z rozpędu zapomniałam , że mogę się teleportować , poza tym w biegu i tak nie mogę tego zrobić . Nie mogłabym się zatrzymać , bo by mnie złapali . Zapomniałam o jednym - tam był jeszcze SMOK ! 
Co mam teraz zrobić ? 

<CDN>

środa, 4 lutego 2015

Od Aury- Niespodzianka

Poszłam na polanę nie wiedząc co się stało , co się zmieniło . Poroniłam , ale muszę z tym żyć dalej . Dam radę i nie dam się innym . Chciałam pobiec , ale przypomniałam sobie o ranie . Nie zniosłabym takiego bólu . Poszłam stępem przez całą polanę . Nagle zauważyłam elficę . Była sama i bardziej smutna niż ja . Przyglądałam się jej przez chwilę.
Miała krótkie brązowe włosy , jasną cerę i wyrazistą twarz . Nogi miała ozdobione kwiatami na rzemykach . Na rękach miała zwykłe rzemyki - bez niczego . Miała ubraną krótką bluzkę . Było widać jej pępek . Miała również krótkie spodenki sięgające do kolan . Wyglądała na miła , ale twarz miała jak po cytrynie .
Wahałam się . Podejść czy nie podejść ? Mam , chyba , dobre serce . Muszę pomóc !
Podeszłam parę kroków . Nie zwracała na mnie uwagi , szlochała dalej . Kolejne i kolejne - nadal płakała i nie patrzyła na nic innego niż na kamień , na którym to siedziała . Zaszłam od tyłu i lekko szturchnęłam ja w ramię . Obróciła się w moją stronę i rozpromieniła się .
- Przypominasz mi moją Adelajdę ... - powiedziała po czym znów zrzedła jej mina
- Jestem Aura , a Ty ? - zapytałam elfkę
- Jestem Lena . Mieszkam w tym lesie . Chwileczkę ... Mówisz ludzkim głosem ?! - powiedziała oszołomiona
- Ja nie wiedziałam . Rozumiesz mnie ? - zapytałam ponownie
- Ja tez nie wiedziałam ! - roześmiałam się
Coś nas chyba połączyło . Mam zamiar poznać lepiej Lenę i elfickie zwyczaje .
Ględziłyśmy dalej . W końcu spytałam :
- Czemu płakałaś ?
- Wspominałam o Adelajdzie ? Chyba tak . Dziś rano po wejściu do stajni zobaczyłam , że leży . Myślałam , ze ona udaje , bo ja trenowałam . Szturchałam ją , a ona nic . Zaniepokoiłam się . Zawołałam rodziców . Oni weterynarza . Okazało się , ze miała zawał . Siedzę tu tako od tej pory . Po stracie przyjaciela załamałam się - opowiadała
- Ja wczoraj poroniłam . Czekałam długo , ale ... No właśnie . Były jakieś komplikacje i stało się - teraz ja opowiedziałam swoja historię
- Smutno mi . Kim jest twój partner ? - spytała Lena
- To Dalimi . Złoty koń . Oddałabym za niego życie - mówiłam "rozklejona"
- Ja nie znam nikogo . W sensie , ze nie poznałam jeszcze swojej miłości - posmutniała lekko elfica
- Spokojnie . Dasz radę ! - dodawałam jej otuchy
- Wracając do mojej klaczy - jesteś do niej na prawdę podobna . Znałaś ją ? - spytała
- Nie , nie znałam żadnej Adelajdy . To pewnie zbieg okoliczności - powiedziałam spokojnie
- Możliwe - odpowiedziała obojętnie
Rozmowa toczyła się do późnego wieczora . Lena często się zamyślała . Pewnie wracała myślami do Adelajdy .
Parę minut później Lena powiedziała , ze musi wracać do swojej chatki , do rodziców . Odprowadziłam ją kawałek wgłąb lasu , a następnie wróciłam na drogę powrotną do mojej jaskini .
Elfy maja konie ? Tresują je ? Na serio je kochają ? - Mam nadzieję , że to prawda . Chcę odnaleźć Lenę i jeszcze raz z nią porozmawiać . Ciekawa osoba z tej elfki . 

< CDN >

Od Aury CD Dalimi/ Lola- poronienie

Gdy otworzyłam - a raczej uchyliłam oko , ujrzałam Lolę i Dalimiego , którzy stali nade mną . Nieopodal przyglądał nam się Black Fire . Nie miałam pojęcia o co chodzi i co się ze mną dzieje . Wiedziałam tylko , że kręci mi się w głowie po czym "urwał mi się film" .
Obudziłam się w białej jaskini . Konie były ubrane w lekarskie stroje , a ja miałam ranę na brzuchu , która zaszywał mi jeden z koni . Wiedziałam już co się stało - poroniłam .

~W domu~

Beczałam ze smutku . Nawet Dalimi mnie nie uspokoił . Byłam pogrążona w rozpaczy i nienawiści do siebie . Co zrobiłam źle?
- Aura , spokojnie . To mogło się zdarzyć każdemu - mówił do mnie spokojnie
- No własnie ! Ale czemu mi ?! Co było źle , powiedz ! - krzyczałam i rozpaczałam dalej
- Były komplikacje . Niedługo spróbujemy ponownie . Na pewno urodzi się zdrowe - ciągnął
Ruszyłam do pokoju i zablokowałam drzwi . Nagle ktoś zapukał do drwi frontowych . Dalimi otworzył . T była Lola .
- Jest tu Aura ? - zapytała zziajana klacz
- W swoim pokoju . Nikogo nie wpuszcza od dobrych paru godzin . Zablokowała nawet pod drzwiami i nawet Samithra tam nie dojdzie .

< Lola? Dalimi? >

wtorek, 3 lutego 2015

Od Aury CD Dalimi

- Idziemy do Loli - zarządziłam - Zrobi mi badania .
- Ale Lola też jest w ciąży . Da radę Cię zbadać ? - zapytał
- O tym nie pomyślałam . Ale ... - przerwał mi ogier
- Ale dajmy jej spokój - powiedział
Dalimi mnie objął i zaprowadził do sypialni . Położyłam się na łóżku , a on po chwili przyniósł mi ziołową herbatę . Kazał mi odpoczywać . Sam poszedł do salonu i rozpalił w kominku .
Gdy zrobiło się ciepło była późna noc . Poszłam spać , a Dalimi dołączył do mnie dopiero później .

~Rankiem~

Wstałam bardzo wcześnie i poczułam się źle . Poszłam do łazienki i zwymiotowałam . Po tym zdarzeniu poczułam się nieco lepiej , ale nadal bolała mnie głowa . Nie było ze mną dobrze . Czułam się jak ... ciapa . Chora ciapa . Zrobiłam herbatę rumiankową , ale i tak mi nie pomogło . Co się ze mną dzieje ?

<Dalimi? Brak weny.>

poniedziałek, 2 lutego 2015

Od Aury CD Dalimi

- Emm... Eh... No , miałam straszny sen ! - zacinałam się i krzyczałam , a potem rozpłakałam się
- Już , już . Nie musisz mówić . Chodź - uspokajał mnie ogier
Poszliśmy na mały spacerek . Maszerowaliśmy wzdłuż plaży przy Oceanie Nieba i Ziemi . Samithra musiała wykopać co najmniej pięć dołków ponieważ co chwilę w nie wpadaliśmy . Gdy wróciliśmy pod naszą jaskinię przypomniało mi się , że zapomniałam o jednej rzeczy , następnie powiedziałam :
- Dalimi , kochanie , zapomniałam o jednej rzeczy . Muszę lecieć do Bassaltu - powiedziałam i zniknęłam
- Samithra , co ona chce ? - zwrócił się ogier do smoczycy
- Drrmrr ... - wydała odgłosy smoczyca , takim tonem jakby też nie wiedziała
- Właśnie , ja też nie - odpowiedział

~W Bassalcie~

- Mam nadzieję , że nie zapomniał o swoich urodzinach ...
Ogier mówił mi , że ma urodziny w dzisiejszym dniu . Jak o nich zapomniał to będzie miał prawdziwą niespodziankę !
Kupiłam ciasto marchewkowe , lukier pomarańczowy i przecier z pora z dodatkiem cukru. Gdy wróciłam do domu "wyprosiłam" Dalimiego i Sami .
Zaczęłam robić ciacho . Było śmiesznie i ... brudno . Ale zapach był piękny .

~Po robocie~

Ogier wrócił ze smokiem i wytrzeszczył oczy - smoczka oblizała się i ruszyła do stołu . Zatrzymałam ja i zamknęłam w osobnym pokoju .
- Dziękuję , że nie zapomniałaś . To na prawdę miłe- odpowiedział zbliżając się do mnie
- Nie trzeba - odpowiedziałam z błyskiem w oku .

<Dalimi?>

Od Aury- Dorastanie Samithry Kende

Pewnego dnia zauważyłam , że jajko , a w zasadzie smocze jajko , rusza się . Pojawiały się na nim pęknięcia i małe dziurki - jakby zrobione przez dziobek , ptasi dziobek . Po paru godzinach "walki" ze skorupką wyłoniło się maleństwo . Nie było piękne , ale te fioletowe grzybki dodawały jej uroku i przełamywały szpetny wygląd smoczka . Po małych badaniach okazało się , że to samiczka .
- Pięknisiu , nazwę cię Samithra Kende ! - wykrzyknęłam radośnie 
- Mrrr ... - odpowiedziała malutka
Zajmowałam się nią przez bite parę godzin . Zabawa była przednia . Następnie przyszedł Dalimi i powiedział :
- Jak nazwałaś to maleństwo ?
- Samithra Kende , ale raczej będę na nią mówić po prostu Samithra - odpowiedziałam

Mały smoczek rósł i rósł , a my mięliśmy coraz większe problemy z pomieszczeniem smoka w naszej jaskini . Nie miałam pojęcia co zrobić aby nie było takiego ścisku . 
Pewnego razu wyszliśmy na dwór aby przewietrzyć chrapy . Wzięliśmy smoczycę . Zaraz zabrała się za kopanie dołu w ziemi , która była twarda jak kamień , a ona kopała jak w piasku z plaży , po którym można chodzić latem i podziwiać jego miękkość . Wydawało się to dziwne , ale to mały smok ... Można się po nim spodziewać wszystkiego . 

Następnego razu udaliśmy się do lasu . Wszystko było zamarznięte na kość , a droga prowadząca za Samithrą była odśnieżona i ciepła jak w lato kiedy słońce grzeje parę dobrych godzin . 

Smoki , smoki i ich moce ...

< Ciąg Dalszy Nastąpi >

piątek, 30 stycznia 2015

Od Aury CD Dalimi

Myślał chwilę . Miał szklane oczy i wydawał się skamieniały . Następnie powiedział :
- Kocham cię ... 
Całowaliśmy się - a raczej obściskiwaliśmy . Było pięknie do puki nie przechodził Black Fire.
Jemu mogło wydawać się to śmieszne , ale on nie rozumie prawdziwej miłości pomiędzy klaczą , a ogierem . Odszedł . Poszliśmy na krótki spacer po pięknym zimowym lesie . Lessowe wąwozy były wypełnione śniegiem tak bardzo , że dorosły koń był w nim spowity po łopatki . "Bawiliśmy się " tam przez chwilę . Nadszedł jednak ten moment .
- Auro , bardzo mi się podobasz i to na prawdę miłość od pierwszego wejrzenia . Uwierz mi , jesteś moim aniołem i ... Zostaniesz moim sercem na zawsze ? - spytał ogier ze szklanymi oczyma 
- Jak myślisz ? - spytałam
Nastała niezręczna cisza , potem wykrzyknęłam :
- TAK !
Dalimi był ucieszony co nie miara . Całował mnie i ściskał . Pogalopowaliśmy do jego jaskini i zjedliśmy romantyczną kolację przy świetlikach .

Dalimi♥ >

środa, 28 stycznia 2015

Od Aury CD Dorothy

- Prawdziwe atrakcje są wszędzie gdzie ich nie widzisz - dodałam
- Śmieszne , spadajmy stąd , bo mi się chorobliwie nudzi ! - zaprotestował Kleofas
- Dobra , a gdzie pójdziemy mały ? - spytała ogiera Dorothy
- Na spacer , a potem na koktajl z trawy ! Ale z nagietkiem i miodem - powiedział oznajmująco i ruszył w stronę gór
Było na prawdę śmiesznie , bo oni biegli , a ja teleportowałam się zawsze kawałek przed nimi . Chyba ich wkurzyłam .

<Dorothy? Gdzie moja wena ?>

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Od Aury CD Dalimi

- Ja też nie miałam najlepiej - powiedziałam ze zrozumieniem
Kawałek nam jeszcze został . Po chwili niezręcznej ciszy Dalimi powiedział :
- A co będzie jak ona mnie nie przyjmie ? - zapytał
- Na 100 % cię przyjmie . Uwierz mi ... - odpowiedziałam
Rozmowa nie była już tak entuzjastyczna jak przedtem . Ogier był smutny i zamyślony . Nie pasowało to do niego . Wolę go w uśmiechu na pysku .
- Czemu tak posmutniałeś ? - rzuciłam pytanie

~~Po paru minutach~~

- Zła przeszłość i w ogóle ... Przypomniałem sobie o tym - przerwałam ogierowi
- Ja przepraszam ! Nie chciałam ... Na prawdę - powiedziałam posmutniała
- Nie , to nie twoja wina - odpowiedział
I w tej chwili stało się coś miłego - przytulił mnie , a ja go pocałowałam . Załapał i stało się . To było piękne i zmysłowe jak jego złote oczy ...

<Dalimi?>

niedziela, 25 stycznia 2015

Od Aury CD Dalimi

- Gdzie ja jestem i co się dzieje ?! - powiedział " przymulony " ogier
- Jesteś w Heaven Hooves . Znalazłam cie nieprzytomnego niedaleko Rumowiska przy jednej z jaskiń . Zawiadomiłam innych i zanieśliśmy cię do mojej jaskini - odpowiedziałam ciepłym głosem
- Dziękuję ... Ja ... szukałem swojego miejsca na ziemi i ... chyba je znalazłem - powiedział ogier - Mam na imię Dalimi . A to Heaven Hooves to stado ? - zapytał ponownie
- Tak , to stado założone przez Fallen Ember , ale ... ona zmarła i panuje jej córka - Atlantica - opowiadałam
- Przykre ... A jak masz na imię - spytał
- O ! Przepraszam , jestem Aura . Pracuję tu jako medyk .- odpowiedziałam
Ogier wstał . Patrzył się na mnie szklanymi oczyma . Ja też . Chyba się zakochałam .

<Dalimi?>

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Od Aury CD Kleofas

Z jego strony to trochę lekkomyślne zapraszać do domu dopiero co poznaną osobę , ale był miły . Widać , że podrywacz ...
Słyszałam , że to brat Dorothy , a to bardzo miła klacz . Czy jej brat też taki jest ? Przy następnej okazji powiem , że mogę do nich przyjść . Herbatka nigdy nie zaszkodzi . A więc , wróciłam i ogrzałam moje jajko , na którym pojawiały się pierwsze zadrapania .
~Następny Dzień~
Ruszyłam do Bassaltu na mały festyn . Spotkałam tam Kleofasa i Dorothy . Oglądali pokaz akrobacyjny .
- Witam ! - powiedziałam
- O ! Auro , fajnie , że jesteś . Zobacz są niesamowici ! - krzyknął ogier
- Hej . Fajne , prawda ? - powiedziała klacz

<Kleofas , Dorothy ?>

niedziela, 18 stycznia 2015

Od Aury - zdobycie smoka

Przechadzałam się w lesie i nie miałam z kim gadać . Nudziło mi się . Ostatnio wszyscy mnie znienawidzili , a nawet nie wiedziałam o co chodzi . Może o incydent z Margaux ? Wyraziłam swoje zdanie , ale miałam też zamiar chronić Milliete ... Ale już do tego nie wracajmy . A , więc nudy , nudy i nudy . Nagle zobaczyłam małe świecące ... coś . Nie zwróciłam na to uwagi i poszłam dalej . Zahaczyłam jeszcze o ,Ocean Nieba i Ziemi , Rumowisko i wstąpiłam do Bassaltu . W drodze powrotnej , kiedy trochę się odprężyłam i obudziłam zaciekawiło mnie to świecące "coś" . Podniosłam i położyłam na dużym kamieniu nieopodal . Świeciło ono jasnym ,fioletowym światłem , choć było szaro-brunatne . wyglądało pięknie . Rzuciłam na nie zaklęcie samonośne i przeteleportowałam się do domu . Owinęłam je w koce i rozpaliłam ognisko przed jaskinią .

Od Aury do Kleofasa

Spałam . Gdy się obudziłam poczułam leciutki , ale zimny wietrzyk muskający mój pysk . Nagle poczułam coś jakby ... lodowatego . Na pysku miałam zamarznięte już błoto . Nie lubię tego . To coś otrzymałam od konia , który biegł jak opętany brzegiem drogi . Nie zdążyłam podnieść łba , a koń zawrócił i błotem oberwałam drugi raz . Zatrzymałam konia zaklęciem , stanęłam przed nim kilka metrów i uwolniłam od zaklęcia . Zatrzymał się przede mną , ale ledwo co wyhamował .
- Tak ? - zapytał oburzony
- Na następny raz uważaj i nie chlap błotem gdzie popadnie - fuknęłam ledwo żywa (po pobudce )
- Oj ... Ehmm ... Przepraszam , ale się śpieszę . Muszę spadać - odpowiedział po chwili namysłu
- Gdzie ?! - krzyknęłam za koniem

<Kleofas? >

sobota, 17 stycznia 2015

Od Aury do Kleofasa

Spałam . Gdy się obudziłam poczułam leciutki , ale zimny wietrzyk muskający mój pysk . Nagle poczułam coś jakby ... lodowatego . Na pysku miałam zamarznięte już błoto . Nie lubię tego . To coś otrzymałam od konia , który biegł jak opętany brzegiem drogi . Nie zdążyłam podnieść łba , a koń zawrócił i błotem oberwałam drugi raz . Zatrzymałam konia zaklęciem , stanęłam przed nim kilka metrów i uwolniłam od zaklęcia . Zatrzymał się przede mną , ale ledwo co wyhamował . 
- Tak ? - zapytał oburzony
- Na następny raz uważaj i nie chlap błotem gdzie popadnie - fuknęłam ledwo żywa (po pobudce )
- Oj ... Ehmm ... Przepraszam , ale się śpieszę . Muszę spadać - odpowiedział po chwili namysłu 
- Gdzie ?! - krzyknęłam za koniem 

< Kleofas? >

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Od Aury CD Fallen Ember

- Witam - mówiłam - Po co do mnie przyszliście ?
Fall po woli zaczął się wycofywać .Nagle na jego skrzdle zauważyłam ranę .
- Do kąd kochanieńki ? Siadaj tu i pokaż tą ranę - powiedziałam do Fall'a ciągnąc go za nogę w stronę fotela .
- A teraz siadaj i czekaj - wydałam komendę .
Ogier już chciał coś powiedzieć, ale go uciszyłam . Ember i Atlantica zaczęły chichotać . Ze skrzyni wyciągnęłam wielką strzykawkę i podeszłam do Fall'a . Ogier miał przerażenie w oczach . Strzykawkę odłożyłam i zaczęłam się śmiać .
- Gdybyś widział swoją minę - śmiałam się
Wróciłam do skrzyni i wyciągnęłam z niej wodę utlenioną, watę, bandaże i zapinki . Przemyłam ranę ogiera . Zaczął się wyrywać . Osuszyłam skrzydło watą i owinęłam w bandaże .
- Acha, i zero latania przez dwa tygodnie ! - krzyknęłam do rodzinki wychodzącej z jaskini , a w zasadzie to do Fall'a.

<Fallen Ember ? Fall ?>