Ogier chyba docenił moje starania, bo odwzajemnił uśmiech . Nagle zawiał silny wiatr i grzywka przysłoniła mój pysk . Cicho się zaśmiałam . Rise również .
- To ruszamy - powiedziałam entuzjastycznie i wzbiłam się w niebo .
Ogier powtórzył ten ruch . Lecieliśmy nad lasem spowitym mgłą. W powietrzu unosił się zapach sosen i świerków . Słońce powoli kryło się za widnokręgiem . Chmury nabierały kolorów purpury, różu i pomarańczu . Znad mgły wyłaniały się wierzchołki gór . Kiedy wylądowaliśmy na szczycie to poczułam wspaniałom miękość trawy, jakby puch . Z wierzchołka było bardzo dobrze widać terytorium stada . Horizon wpatrywał się w dal . Jakby był zamyślony . Odwróciłam się w jego stronę, a on automatycznie spojrzał na mnie , tak jakoś nieswojo .
- Rise, wszystko gra ? - zapytałam nieśmiało .
- ...
< Horizon ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz