środa, 7 stycznia 2015

Od Foxtrotta CD. Tikani

- Doszliśmy. - wpatrywałem się w drzwi. Po namyśle zapukałem.
- O, hey złotko. - powiedział ogier na przywitanie - po co przyszłaś?
Wtedy wyszedłem zza drzwi - przyszła ze mną. - Gdy to powiedziałem ogier cofnął się o krok. Byliśmy tego samego wzrostu ale ja byłem nieco szlachetniej od niego zbudowany.
- Ja tylko żartowałem.- ugiął się ogier. Podobno to morderca? Jakoś tego nie widzę. Zaczął szeptać coś po cichu. Po chwili zorientowałem się, że to zaklęcie. Stworzył przed sobą niewidzialne pole przez które nie mogłem przechodzić, a on wręcz odwrotnie.
- Jestem mordercą. Mogę cię w każdej chwili zabić. - wreszcie się odezwał.
- Ja jestem wojownikiem, nie dam się tak łatwo. -zacząłem uderzać w osłonę, a w końcu zaczęły się na niej pojawiać małe rysy, pomimo jego starań pękła tłukąc się jak szkło  i spadając na ogiera. Wpadłem obok niego i wytworzyłem pole magnetyczne. Uratowałem mu życie.
- Dlaczego byłeś dzisiaj w domu Tikani i zrobiłeś jej krzywdę?
- Nie było mnie tam dzisiaj.
- Łżesz

<Tikani?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz