środa, 7 stycznia 2015

Od Foxtrotta "Podarunek od Moon'a" cz.1

Wiele słyszałem o grocie Wii. Podobno dzieją się w niej dziwne rzeczy. Nie wytrzymałem. Z samego rana gdy tylko wstało słońce oblewając tereny HH blaskiem i nadzieją udałem się w to pradawne miejsce. Wejście było wąskie i śliskie. Nic dziwnego, że niektóre konie stąd nie wracają. Kiedyś pewna klacz z naszego stada się tu udała i słuch o niej zaginął. Nie mogłem podzielić jej losu więc zaopatrzyłem się w lampkę pełną świetlików nóż i kilka innych rzeczy. Po drodze mijałem dziwne rysunki wyglądały jakby narysowane przez człowieka. Nagle usłyszałem szelest. Przez głowę przeleciało mi stado myśli.
 "Smok?"
"Pułapka zastawiona przez ludzi?"                                                      "Potwór?"      "Czarownica?"
"Po prostu, nic?"

Nagle coś chwyciło mnie za bark. Uskoczyłem jak oparzony. Odwróciłem się lecz po kimś nie było ani śladu, wtedy znów coś mnie chwyciło i znowu nikogo nie widziałem. Było już za późno na odwrót. Pokłusowałem przed siebie. Nagle przede mną Wybuchł ogień. Ukryłem się za skałą. Usłyszałem ryk, no to po mnie! Po kilku chwilach ostrożnie wyszedłem. Stwierdziłem, że żyje się tylko raz, ale w kilku wcieleniach. Nie miało to najmniejszego sensu ale poświeciłem lampą. Nagle moim oczom ukazały się trzy pary diabelskich smoczych oczu, a z ciemności wyszedł trzygłowy smok. 
"No to po mnie"
Heej mały. Śliczny jesteś wiesz? - zacząłem go oswajać i świecić lampą po oczach. Wykonałem kilka sztuczek których nauczyła mnie mama na swoim smoku, gdy odeszła on umarł razem z nią. Szkoda. Smok uległ i położył się na plecach, ale gdy odłożyłem lampkę od nowa zdziczał. Podbiegł do mnie i trącił ogonem. Ryczał i syczał. Chciał mnie zabić...

To Be Continued.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz