"Smok?"
"Pułapka zastawiona przez ludzi?" "Potwór?" "Czarownica?"
"Po prostu, nic?"
Nagle coś chwyciło mnie za bark. Uskoczyłem jak oparzony. Odwróciłem się lecz po kimś nie było ani śladu, wtedy znów coś mnie chwyciło i znowu nikogo nie widziałem. Było już za późno na odwrót. Pokłusowałem przed siebie. Nagle przede mną Wybuchł ogień. Ukryłem się za skałą. Usłyszałem ryk, no to po mnie! Po kilku chwilach ostrożnie wyszedłem. Stwierdziłem, że żyje się tylko raz, ale w kilku wcieleniach. Nie miało to najmniejszego sensu ale poświeciłem lampą. Nagle moim oczom ukazały się trzy pary diabelskich smoczych oczu, a z ciemności wyszedł trzygłowy smok.
"No to po mnie"
Heej mały. Śliczny jesteś wiesz? - zacząłem go oswajać i świecić lampą po oczach. Wykonałem kilka sztuczek których nauczyła mnie mama na swoim smoku, gdy odeszła on umarł razem z nią. Szkoda. Smok uległ i położył się na plecach, ale gdy odłożyłem lampkę od nowa zdziczał. Podbiegł do mnie i trącił ogonem. Ryczał i syczał. Chciał mnie zabić...
To Be Continued.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz