Całą noc siedziałam nad
jajem. Rankiem przyleciała Neslie. Patrzyłyśmy na jajko. Po kilku
godzinach skorupka pękła i ujrzałyśmy malutkiego smoczka. Chwilę później
do mojej jaskini wpadła wściekła Dorothy.
- Neslie! Co ja Ci wczoraj mówiłam. Zabroniłam Ci latać do Barwinki! - krzyczała Dorothy
- Ciszej. Moli się wykluła. - powiedziałam
Klacz podeszła
do jaja. Moli patrzyła na nas błyszczącymi oczami. Wiedziałam, że jest
wyjątkowa. Zawinęłam ją w kocyk i zaniosłam do sypialni.
~Następnego ranka~
Wstałam i
podeszłam do łóżeczka Moli. Nie było jej tam. Poszłam do kuchni. Mój
smok był bardzo głodny. Dowodem na to było pół zjedzonej kanapy. Kilka
godzin później przyszła Dorothy.
- Co się tu stało?! - zapytała przerażona na widok mojego domu
- Moli uwielbia jeść meble. - wyjaśniłam
- Mogę ją pogłaskać? - spytała
- Nie teraz. Zjadła telewizor. Kopnie Cię prąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz