Już miałem po nie sięgnąć gdy coś mnie szturchnęło. Spojrzałem do tyłu. Stało tam "to coś" które przebiegało w tę i wew tę. Bardzo ładny smok czasu. Na pewno opiekun tych jaj. Teraz stał nade mną z miną typu: "Zostaw to bo cię zabiję. " To było takie "słodkie". Już nie chciałem jaja. Chciałem TEGO smoka.----->
Nagle się opamiętałem.
- Konfiskuję to jajo. - Stanowczo pokiwałem głową. Smok zawarknął. - Zabieram to jajo. - powtórzyłem. Smok się zdenerwował. Chciał na mnie skoczyć w obronie jaj ale zamieniłem się w mgłę i zmaterializowałem się 5 metrów dalej. Chciałem ją przekonać oczyma ale szybko zamknęła swoje.
- No dobra.. To chociaż biorę to. - Wskazałem inne podobne jajo. Też było niezłe.
Smoczyca usiadła.
- Zgadzasz się? - zapytałem z niedowierzaniem. Ta nie odmawiała warczeniem czy innymi. Wręcz przeciwnie. Zdziwiłem się ale okey. O
statnio dostałem serum smoka. Natychmiast wtarłem je w jajo. Zaczęło pękać a po chwili wykluł się z niego mały smok.
Smok Nekromancji.
- Hej mały! - przywitałem się ze smoczkiem. Zdziwiłem się bo nie zachowywał
- Pozostało tylko imię... Może Vous? - chyba mu się spodobało bo usiadł
i przekrzywił głowę na bok lekko się uśmiechając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz