Gdy nagle... usłyszałem dziwaczny chichot, należących chyba do dziecka. Nie widziałem go jednak nigdzie blisko, aż do momentu, w którym znów się zaśmiał i znikąd pojawił się obok mnie. Był to młody jeleń, a wokół niego unosiła się dziwna poświata. Zaś gdy stąpał, w miejscu jego kopyt pojawiało się światło, a gdy podnosił nogi - światło prędko znikało.
Znów zaczął się pośmiechiwać i biegać wokół mnie.
- Skąd się tu wziąłeś, mały? - spytałem przyjaznym tonem do malucha.
- Znikąd... pobawisz się ze mną? - rzekł roześmianym tonem.
- Nie, lepiej wracaj do mamy. - próbowałem przekonać go by wrócił tam, skąd przyszedł. On jednak nie miał zamiaru dać za wygraną... nadal skakał radośnie przy mnie.
- Pobaw się ze mną w chowanego.- wciąż prosił o to samo. Stwierdziłem więc, że będzie to najlepsze rozwiązanie problemu. Pobawię się z nim, schowa się, a gdy go znajdę - da się zaprowadzić do rodziców.
- W porządku. Ale potem wracasz do mamy i u taty, ok?
- Nie ma sprawy! - zaśmiał się - liczysz do stu. - rozkazał. Tak więc zacząłem liczyć.
- 1... 2... 3 - lecz gdy doszedłem do pięciu coś mnie tknęło. Zdałem sobie sprawę iż jelonek nadal stoi przede mną. Otworzyłem oczy, miałem rację. Maluch nie ruszył się z miejsca o krok. - czemu się nie chowasz? - spytałem. Źrebak nie odpowiedział nic, po prostu spojrzał się na mnie, uśmiechnął i po chwili zniknął.
Wtedy zdałem sobie sprawę kim, a raczej czym, był - Był to duch prawdopodobnie jelonka... niespokojna dusza źrebaka, który zmarł podczas zabawy w chowanego. Był skazany na wieczną tułaczkę po naszym świecie póki nie znalazł kogoś, kto dokończył z nim zabawę - znalazłem go, dzięki czemu mógł odejść do świata zmarłych.
Szkoda, że już go nie zobaczę, był nawet całkiem miłym źrebaczkiem...
Zaliczone!
Nagrody w sklepie! c;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz