poniedziałek, 9 lutego 2015

Od Barwinki - wyklucie się Moli

Całą noc siedziałam nad jajem. Rankiem przyleciała Neslie. Patrzyłyśmy na jajko. Po kilku godzinach skorupka pękła i ujrzałyśmy malutkiego smoczka. Chwilę później do mojej jaskini wpadła wściekła Dorothy.
- Neslie! Co ja Ci wczoraj mówiłam. Zabroniłam Ci latać do Barwinki! - krzyczała Dorothy
- Ciszej. Moli się wykluła. - powiedziałam
Klacz podeszła do jaja. Moli patrzyła na nas błyszczącymi oczami. Wiedziałam, że jest wyjątkowa. Zawinęłam ją w kocyk i zaniosłam do sypialni.

~Następnego ranka~

Wstałam i podeszłam do łóżeczka Moli. Nie było jej tam. Poszłam do kuchni. Mój smok był bardzo głodny. Dowodem na to było pół zjedzonej kanapy. Kilka godzin później przyszła Dorothy.
- Co się tu stało?! - zapytała przerażona na widok mojego domu
- Moli uwielbia jeść meble. - wyjaśniłam
- Mogę ją pogłaskać? - spytała
- Nie teraz. Zjadła telewizor. Kopnie Cię prąd.
Moli jadła wszystko co zobaczyła na swojej drodze. Mam nadzieję, że z tego wyrośnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz