Zdziwiłem się jej słowami... co prawda znamy się od niedawna, ale od
początku znajomości przebywamy razem, rozmawiamy, przyjacielsko
rywalizujemy, ja przyjaciele... co prawda, niecodzienni, bo odmiennych
płci, ale i takie przyjaźnie się zdażają. NIe powinna więc odczuwac
samotności, przynajmniej nie w chwili, w której mam towarzysza, który
nie ma zamiaru jej od tak zostawic.
- Jakto? A ja? - spytałem klaczy. Ta odwróciła się do mnie z zaskoczona miną, choc wciąz równie pochmurną co chwilę temu.
- Nie o to chodzi... - westchnęła.
- Więc o co?
<Tosa? Xaraziłas mnie, ja ci mówię... albo po prostu wykorzystałam
juz zapas weny na te kilka dni, o ile takie miałam kiedykolwiek...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz