- Nie wiem. Przed siebie. - odpowiedział równie znudzony ogier. Nagle podparł mnie do skały i zaczął całować.
- Nie! Nie chce! - odepchnęłam zdziwionego Risa i wyprzedziłam go o kilka kroków czując na sobie jego wzrok. Skręciłam na leśną ścieżkę podążając do domu. Gdy dotarliśmy na miejsce krzyknęłam na widok który tam zobaczyłam. Ze środka naszej jaskini wydobywały się kłęby czarnego dymu. Aż dziwne, że nie wyczułam go wcześniej. W środku została Ambrose, ale nie martwiłam się o to. W końcu jest ognioodporna. Gorzej z Inferno który dzisiaj miał być u nas i którego zostawiałam tam jeszcze przed dwoma godzinami. Chciałam wbiec do środka ale Horizon mnie powstrzymał. Patrzyłam jak ogień pożera wszystko. Zaczęłam płakać bojąc się o syna. Razem z mężem siedziałam bezradnie nie mogąc nic zrobić.
<Horizon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz