- Jak chcesz to pomogę ci zorganizować imprezkę jakąś...
- Fajnie. Chcesz mi pomóc organizować Brylantową Galę?
- Ja? - zaniemówiłam.
- Pewnie. - uśmiechnęła się. Z lukru którym ozdabiałyśmy truskawkowe babki zrobiła sobie wąsy. Z resztą ja też. Zaczęłyśmy się śmiać.
- Hahhahahhah, tak szczerze to wyglądamy jak idiotki. - Zaczęłyśmy się śmiać. Wtedy do kuchni wszedł Horizon. Spojrzałam na niego robiąc głupią minę z dzióbkiem. Na nasz widok pewnie sobie pomyślał " Takie stare klacze, a takie niedojrzałe" Uśmiechnął się. Przekrzywił głowę. Podszedł i mnie przytulił.
- Brzuch cię już nie boli? - zapytał i czule pocałował mnie w czoło.
<Horizon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz