piątek, 6 lutego 2015

Od Romenii do Margaux

- Hej. Co robisz? - zapytała wiecznie szczęśliwa Margaux utrzymując się w powietrzu głową w dół zaraz przed moją twarzą.
- Eee nic. - uśmiechnęłam się. Chciałam ją obejść ale zatarasowała mi drogę.
- Chodź upieczemy babeczki!
- Co? - zdziwiłam się, że koń wie co to BABECZKA. MUFFINKA. CIASTECZKO. czy jak to się nazywa.
- Możesz stanąć na ziemię? Krew Ci napłynie do mózgu i trafisz do Aury.
- Co?? A, tak. Jasne. - zachichotała klacz i stanęła na nogi,

<Margaux? Wena....>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz