sobota, 7 lutego 2015

Od Tosy Inuit CD Demoo

Nastała krępująca cisz, którą przerywał tylko przedwczesny śpiew sikorek i... dziwny dźwięk. Stanęłam, nasłuchując. Demoo również przystanął, spoglądając na mnie.
- Coś się stało? - spytał. Nie odpowiedziałam. Nagle rozpoznałam tenże dźwięk. Był on rykiem niedźwiedzia. Coraz bardziej się zbliżał. Demoo stał zaniepokojony i patrzył na mnie.
- Demoo, niedźwiedź - powiedziałam i zauważyłam świecące w gąszczu cytrynowe ślepia, należące do niedźwiedzia. W jednej chwili zdałam sobie sprawę z powagi sytuacja. Niedźwiedź wyszedł z gąszczu krzewów i rzucił się na ogiera, wzbudzając we mnie wielki przypływ odwagi. Dosłownie skoczyłam na niego i wbiłam mu róg w pierś. Niedźwiedź ryknął i uderzył mnie łapą. Poczułam ciepłą krew na boku. Pokonałam ból i wbiłam mój róg jeszcze raz, tym razem w szyję. Niedźwiedź upadł tuż przed Demoo. Spojrzałam na swoje dzieło, potem na ogiera. Demoo spojrzał na niedźwiedzia, potem na mnie i cofnął się. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale zaraz zamknął je z powrotem. Zachowywał się, jakbym to ja chciała go zabić. Westchnęłam.
- Demoo, musiałam.
Ogier kiwnął głową.

<Demoo? Tosa nie lubi misiuff C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz