poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Belli CD Tikani

,, Kiedy wszystko zaczynasz od nowa, a jednocześnie wiesz jak to będzie dalej. "

Już niemal od czterech godzin błąkałam się po tej polanie. Nie miałam nic ciekawszego do roboty więc po prostu wcieliłam się w swoją obecną postać. Starałam zachowywać się jak koń. Ta postać była dla mnie czymś nowym i ciężko było mi istnieć w niej. Byłam pewna, że żaden osobnik tego gatunku nie ma takiego umaszczenia jak ja. Złote oczy to też coś niecodziennego. Nie miałam jednak innego wyboru. Kiedy Carter oznajmił, że czas na zmianę miejsca mojego pobytu nie mogłam się sprzeciwiać. Zresztą przywykłam już do tego. 
Udając, że jem trawę stałam zamyślona. Czując, że ktoś się zbliża stałam się bardziej czujna. W moim kierunku szła jasna klacz. Nie czując żadnej specyficznej aury rozluźniłam się nieco.
*** 
Nie zdziwiło mnie wcale to, że zagaduje jako pierwsza. Ja sama prawie nigdy nie zaczynam rozmowy. Taka już moja natura, choć zdarzają się wyjątki. Jeśli kogoś dobrze znam to co innego niż tak klacz. 
***
- Należysz do naszego stada? - uśmiechnęła się.
- Tak. 
- Ale chyba od niedawna? Nie widziałam cię tu wcześniej. 
- Od wczorajszego rana. Byłam cały dzień zajęta w grocie o nie miałam jak wyjść. 
- Którą masz grotę?
- Koło jakiegoś Golda. Nie wiem, który to, ale to nie robi większego problemu - Szczerość to moje przekleństwo, pomyślałam. 
- Fajni, to duży dom - stwierdziła uśmiechając się jeszcze szerzej. 
- Może być - odpowiedziałam obojętnie. Puściłam mimo uszu uwagę o domu. Nie miałam, już od dawna, w zwyczaju nazywać miejsca swojego pobytu domem. Musiałabym mieć czas się zadomowić, ale go nie mam. 
Klacz nie zwracając uwagi na mój komentarz ciągnęła:

< Tikani? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz