sobota, 10 stycznia 2015

Od Fallen Ember - poród

Sama nie wiem, po co to zrobiłam, ale nie mogłam się doczekać, więc kupiłam Kwiat Narcyza. Kiedy tylko go połknęłam, poczułam tak ostry ból, że od razu upadłam. Czułam się, jakby coś łamało mi wszystkie kości od środka. Jęknęłam, a potem krzyknęłam z bólu. Przybiegł Fall.
- Coś ty najlepszego zrobiła?
Zaczęłam płakać.
Poczułam, jak łapią mnie skurcze.
A potem następne, tylko jeszcze intensywniejsze.
- Powinienem pójść po Freyię, ona będzie wiedzieć co zrobić. - powiedział Fall, a potem odbiegł. Nie miałam siły, żeby cokolwiek powiedzieć, zaprotestować. Złapał mnie kolejny skurcz, najsilniejszy ze wszystkich. Zaczęłam krzyczeć, przeklinać, kopać w pustkę. Złapałam pojedyńczy oddech i zaczęłam przeć z całych sił. Poczułam, że coś zaczyna się dziać. Spróbowałam znowu, ale ból był nie do wytrzymania. Nagle pojawiła się koło mnie klacz. Nie znałam jej, nigdy przedtem jej nie widziałam. Wylądowała koło mnie na obłoku, a za chwilę spostrzegłam, kto to. Była to Sun, moja matka. Po chwili pojawiły się wokól mnie inne bóstwa; Hestra, Paloo, Shu, Shan, Jasper... i Paradise. Wszyscy, z wyjątkiem Caruso i Moon'a. Zobaczyłam, jak Paloo siada na przeciwko mnie.
- Przyj dalej, Fallen Ember, widzę łebek.
Jak powiedział, tak zrobiłam. Zaciągnęłam ostatni haust powietrza i zaczęłam przeć z całych sił. Ból był nie do opisania. Nagle poczułam, że nie dam rady. To zbyt duży wysiłek. Wtedy Sun chwyciła mnie za kopyto, i szepnęła;
- Nie poddawaj się córeczko. Możesz to zrobić! Płynie w tobie boska krew. Postaraj się!
I zrobiłam to. Udało mi się. Usłyszałam rżenie.
Bóstwa wokół mnie zaczęły stawać dęba i śpiewać piosenkę, w nieznanym mi języku. Paloo przeciął pępowinę, i zamiast dać mi źrebaka, uniósł go w górę, i rzekł:
- Oto jest pani wszelkiego stworzenia, pani Telrainu i Nieba. Pani, która zjednoczy wszystkie narody. Klękajcie przed nią!
I wtedy stało się coś niesamowitego; wszystkie bóstwa się pokłoniły. Pokłoniły się maleńkiej klaczce, zrodzonej z mojej krwi. Potem Paloo podał mi źrebię, które zdążyło już otworzyć swoje piękne, rybie oczka.
- Atlantica - szepnęłam. - Pani wszystkich narodów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz