sobota, 10 stycznia 2015

Od Margaux CD. Aury

- Pogodzę się z tą... Dopiero gdy odejdzie, da sobie spokój i ... - uspokoiłam się lekko
- Dobrze, rozumiem - przerwała klacz. - wiesz, że to wcale nie jest takie łatwe i zależy tylko od Niej? - zapytała.
- No to chyba jej pomogę! - krzyknęłam i zerwałam się w kierunku klaczy.
- Spokój! Margaux! - uspokoiła mnie Aura. W pośpiechu popchnęła i wylądowałam siedząc i wpatrując się w Milliete.
- Tak tego nie załatwisz.
- Założymy się? - próbowałam ostatni raz wstać ale Aura mnie przytrzymała. W oczach Milliete widziałam ból i przerażenie. Tak też miało być. Nagle sprawy przyjęły zupełnie inny obrót. Wstałam i wybiegłam z jaskini. Zaczęłam uciekać w stronę lasu Kaskady. Do oczu napływały mi łzy, a wiatr je kumulował, czułam się strasznie, ale nie dlatego, że coś jej zrobiłam, poczułam się zupełnie bezradna. Jednorożka miała rację. Wbiegłam do tej kolorowej części lasu. Przechadzałam się między drzewami z grobową miną. Nagle usłyszałam szelest. Odwróciłam się, To była Aura.

<Aura?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz