- No to siadaj. - zaśmiał się ogier, cieszył się, że mi się podobało.
- Dziękuję - spojrzałam mu w oczy i się popłakałam.
- Co się stało?
- Nie, nic. po prostu jeszcze nikt takiego czegoś dla mnie nie zrobił. - ocierałam łzy szczęścia.
- To co? Wybaczysz mi?
- Jasne, że ci wybaczę. - uśmiechnęłam się - ale i tak nie przepadam za Milliete. - na moje słowa ogier się zaśmiał.
- Zupełnie cię rozumiem.
Wtem za pagórka wyjrzała klacz.
- O wilku mowa, a wilk tu... - poddałam się, nie wiem co o niej myśleć. Być spokojną i jej podziękować czy ją pobić?
<Horizon?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz