- No weź, nie chce mi się iść - powiedział zmęczony chodzeniem .
- A czy ja każę Ci łazić - powiedziałam lekko zirytowana .
Nic nie odpowiedział, tylko wzbił się w powietrze .
- Od razu lepiej - odrzekł frunąc .
Lecieliśmy i lecieliśmy i lecieliśmy, aż w końcu dolecieliśmy . Zatrzymaliśmy się na niewysokim wzgórzu, u którego stóp znajdowała się kotlina z malowniczym wodospadem .
- I jak ? Warto było tak cierpieć ? - zapytałam z przekąsem
- ...
< Horizon ? Brak weny >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz