Dzisiaj dzień zaczął się jak co dzień . Wstałam przed wschodem Słońca . Napiłam się wody z jeziora . Zjadłam parę garści owsa i poszłam na przechadzkę po terenach stada . Minęłam rumowisko, pustynię, góry i ocean . Doszłam na wielką polanę . Był tam żywopłot, który ogradzał niemal całą polanę . Przez parę chwil szukałam wejścia do tajemniczego miejsca . W końcu znalazłam dziurę w żywopłocie i przez nią przeszłam . W tym ogrodzie był wielki staw, na którego rogach były wybudowane altany . Przy jednej z nich był pomost oraz hangar dla łódek . Po ogrodzie fruwało wiele owadów . Od motyli po trzmiele . Kiedy weszłam do tego ogrodu, wszystkie odwróciły się w moją stronę i mnie otoczyły . Przyglądały się mnie przez pewien czas . Później im się chyba znudziłam, bo odleciały i masowo zaczęły przeglądać się w poidełku dla ptaszków . Trochę się tym zdziwiłam, bo owady tak się nie zachowują . Potpatrzyłam jak jeden z motyli obniża swój lot i zaczyna pić wodę z niewielkiego pojemnika . Od razu po tym wracał do innych czynności . Spróbowałam tej wody czubkiem języka i na początku nie odniosłam wrażenia, że coś się zmieniło . Spojrzałam na owady i wtedy zrozumiałam co się dzieje . Te owady zmieniły się we wróżki !
Stałam przez chwilę w osłupieniu wpatrując się w latające na około brodzika wróżki . Każda z nich inaczej wyglądała . Jedna fioletowa, jedna pomarańczowa i kolejna to niebieska . Ich skrzydełka były delikatne i kolorowe . Jedna z nich do mnie podleciała .
- Kim jesteś i co tu robisz ? - zapytała istotka piskliwym głosikiem .
- Jestem Milliete i chodzę sobie po terenach mojego stada - odpowiedziałam
Wróżka się trochę zdziwiła . Patrzyła się na mnie jak na kosmitę . W końcu odleciała, a ja rozglądałam się po ogrodzie . Wąchałam przeróżne rodzaje kwiatów, a wszystkie równie słodko pachniały .
Zaliczone!
Otrzymujesz wejściówkę na Brylantową Galę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz