Szedłem przez
las podziwiając naturę . Na drzewach powstawały pączki dla przyszłych
liści, a trawa leniwie przebijała się przez śnieg . Słońce świeciło w
pełnej mocy . Niedaleko stąd przepływał strumień, w którym woda leniwie
przebijała się przez lodowe ,,wzgórza'' . Przez chwilę przypatrywałem
się temu zjawisku . Nagle pomiędzy drzewami śmignęła jakaś postać. Jak
szybko się pojawiła tak szybko zniknęła . Rozglądałem się dookoła siebie
wypatrując postaci . Nagle za sobą usłyszałem skrzypienie śniegu pod
kopytami . Odwróciłem się, a tam stała śnieżnobiała klacz .
- Cześć - powiedziałem powoli i trochę podejrzliwie .
- Witaj - powiedziała klacz z uśmiechem .
Przez chwilę tak staliśmy na przeciwko siebie . Nastała niezręczna cisza .
- Tak w ogóle to jestem Vusser - przedstawiłem się ważąc każde słowo .
- Lola - odparła klacz .
- Miło mi Cię poznać . A wiesz, gdzie mógłbym znaleźć schronienie ? No wiesz, jakaś budka ? - zapytałem
- To się świetnie składa, bo należę do Heaven Hooves . Może chciałbyś dołączyć ? - zapytała klacz
- Z chęcią - odparłem uradowany myślą, że w końcu będę mógł się porządnie wyspać .
- To chodź za mną - powiedziała klacz i pogalopowała w stronę stada .
Ruszyłem za nią . Już po paru minutach byliśmy w stadzie .
- A więc gdzie mógłbym przenocować ? - zapytałem
- ...
< Lola ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz